sierpnia 30

Od kilku miesięcy na zwoływanych przez Jaśnie Oświeconego Piotra diuka Kościńskiego Zjazdach Szlachty Sarmackiej diuk ów zadaje dramatyczne pytania: kim jesteśmy? kim być powinniśmy? Odpowiedzią na nie były wyborcze wpadki, hucpa i blamaż zjazdowy. Konkluzja jest taka, że Zjazd nie sprawdził się jako przekaźnik treści, które miałaby formułować grupa społeczna, czyli szlachta. Skoro już mamy trupa, to zabawię się w anatomopatologa. Czytaj dalej »

Autor: Henryk Leszczyński

lipca 16

Na dziewiątej stronie środowego wydania Rzeczpospolitej ukazał się ćwierćstronicowy artykuł o mikronacjach okraszony dorodnym fotosem. Wszystko z okazji odbywającego się w redakcji pisma szczytu Organizacji Polskich Mikronacji. Czytaj dalej »

Autor: Henryk Leszczyński

czerwca 10

Większość z nas pamięta sytuację sprzed kilkunastu dni. Wtedy to niejaki Mircan Mircański (okrzyknięty ‘Kodeksem’) przedstawił swoją nieskromną osobę na sarmackiej liście dyskusyjnej. Był pogodny majowy wieczór i nic nie zapowiadało tragedii, jaka miała wstrząsnąć Sarmacją. Czytaj dalej »

Autor: Votus

czerwca 05

Jest 3 marca. Odbywają się właśnie uroczystości zjednoczenia Sclavinii i Trizondalu. Obchody okazują się totalną klapą, ich krytyka spotyka się ze świętym oburzeniem organizatorów. Zjednoczenie miało być przełomem, jednak sposób jego przeprowadzenia i kontekst, w jakim do niego doszło sprawiły, że sięgnąć musiałem do najgłębszych pokładów pesymizmu. „Aby państwo jakoś funkcjonowało, potrzebna jest tkanka społeczna, czyli obywatele, instytucje oraz idea. A Rzeczpospolitej wystarcza to pierwsze. Instytucje, nawet gdy już powstaną, nie rokują najlepiej. Nieprzypadkowo gros krajów mikroświata to monarchie, bowiem ten system pozwala przetrwać, zwłaszcza w latach chudych. A ci kurczowo trzymają się demokracji, która ich kiedyś zabije” – pisałem wówczas w Gońcu. I chyba się nie myliłem. Czytaj dalej »

Autor: Henryk Leszczyński

czerwca 01

Naczelny legislator

Opinie Komentarz Wyłączone

Kanclerz Bakonyi swój rząd tworzył na fundamencie wylanym przez gabinety diuka Łaskiego, mocnym i pewnym, a w łapkę dostał całkiem rzetelne plany dalszej budowy – tak strategiczne, jak i krótkoterminowe. Na ten fundament wpadł rząd Zbyszka Browarczyka, ale w swej nieudolności nie zdołał niczego zepsuć. Porządki po poprzednikach były więc okazją do efektownego zbicia kapitału politycznego i możliwości posiadania wyraziście negatywnego odniesienia dla swoich poczynań, co mogło stawiać inicjatywy gabinetu Bakonyiego w jeszcze lepszym świecie. Wyjściowa sytuacja wydawałoby się idealna. Wystarczyło chcieć, żeby w tych warunkach zostać przodownikiem pracy kanclerskiej. I Bakonyi bardzo chce, to pewne i widoczne. Niestety, nie zawsze ‘chcieć’ znaczy ‘móc’. Czytaj dalej »

Autor: Henryk Leszczyński

maja 29

Z reguły sprzedaje się coś, rzadziej kogoś, choć i to nie są odosobnione przypadki, zwłaszcza jeżeli mówimy o krajach, w których standardy demokracji nie zostały jeszcze wprowadzone (Słodka Sarmacjo! To zadanie dla Ciebie!). Jeżeli chodzi o sprzedawanie ludzi, to z reguły sprzedaje się niewolników. Czasem można także sprzedać siebie. U podstaw takiego posunięcia często leżą kompleksy, ale także konformizm i pogoń za osiąganiem sukcesów, tudzież inszych korzyści materialnych. Czasem sprzedajemy siebie, by coś ukryć, zatuszować. Lub odwrócić czyjąś uwagę od innych postępków. Mistrzostwem jest sprzedać się, po czym stwierdzić, że jednak nikt nas nie kupił i sprzedać się ponownie (vide: zjeść ciastko i zachować je na później).

Czytaj dalej »

Autor: Yaraeh