września 30

Dzieje się coś złego

Kraj, Wszystkie Komentarz Wyłączone

Wojna!
Tak właśnie zapoczątkowałbym artykuł (a raczej notkę), gdybym był, jak to mówią, w gorącej wodzie kąpany. Ale nie jestem.
Dziś na LDKS trafiły 3 listy. W sobotę. Ponadto moje usilne próby wysłania na listę maila zakończyły się niepowodzeniem. Czy mamy do czynienia z początkiem konfliktu zbrojnego? Oby nie. Miejmy nadzieje, że to tylko serwer chwilowo zaniemógł.
Widać nie dane mi urlopować, ale będziemy na bieżąco informować o rozwoju wydarzeń.

Autor: Henryk Leszczyński

września 29

Felieton na niedzielę

Kasztelan wsiąkł. Sprawa jest o tyle ważna, że przerwałem nawet urlop i (autostopem) udałem się do Czarnolasu. Poszukiwania nie przynisły skutku. W redakcji cisza. Jest tylko kartka (jak zawsze) na drzwiach gabinetu naczelnego ( jest także szefem Gońca) na której pospiesznie napisano: „Będę jutro, sprawy zostawić w sekretariacie”. Udałem się do magistratu, ale tam także nie zastałem burmistrza. Zresztą nikogo nie zastałem. Co się właściwie stało? W niedzielę, 24 września, p. został burmistrzem. Po kilku dniach toastów, wiwatów, gratulacji i ogólnej radości, zapadła cisza. Wtorek, środa, czwartek, cisza… Czarnolesianie zaczęli domagać się spotkania z Kasztelanem, bo nikt nie łudził się, że to cisza przed burzą. Tak samo było w lipcu, kiedy kasztelanem został Karol Marcjan. Jednak z perspektywy czasu nie jest to raczej wzór do naśladowania. Sam exkasztelan to przyznał w swoich kajaniach przed mieszkańcami. nie odpowiadał przez kilka dni na gadu-gadu, na LDKS zawitał dopiero niedawno. Dlaczego kasztelan stroni od mediów? Dlaczego chroni się gdzieś w zaciszu swego domostwa? Może myśli nad expose… Jednak powinien je wygłosić najpóźniej we wtorek. Może myśli nad strategią działania? Trochę zbyt skrycie i nie o czasie… Ale wieść o nominacji spadła niczym grom z jasnego nieba. Każdy przewidywał, że to właśnie zostanie mianowany na burmistrza, ale nikt nie podejrzewał, że elekcja odbędzie się praktycznie przez aklamację. Nie zrozumcie mnie źle. Wiem, że człowieka może zatrzymać rzecz ważniejsza niż KS, takie jest życie. Mój urlop też nie jest stricte wypoczynkowy. Ale można znaleźć dosłownie chwilę i powiedzieć mieszkańcom, że jest się bardzo zajętym i na następne decyzje należy tydzień poczekać. Uszanujemy to. Niemniej takie postępowanie jest dość dziwne i… niedojrzałe. Pozwala wątpić, czy aby kasztelan traktuje swe stanowisko z należytą powagą. A ja nie chcę w to wątpić. Kasztelanie, niech pan przemówi. To ostatni dzwonek, aby zachować tę resztkę honoru. Honoru Sarmaty.

Autor: Henryk Leszczyński

września 29

Ministerstwo Kultury ogłasza trzecią już edycję popularnego wśród inteligencji sarmackiej konkursu literackiego.

Tematyka prac DOWOLNA! (fabuła osadzona naturalnie w v-realiach- przyp. red.)
Zasady konkursu:
- do konkursu nie zostaną dopuszczone prace zawierające rażący wulgaryzm,
- przyjmowane będą jedynie prace wysłane z tematem [konkurs MK] i wysłane równocześnie na adresy obojga jurorów,
- Konkurs zostanie uznany, za nierozstrzygnięty, jeśli zostaną dopuszczone do konkursu mniej, niż 3 prace.
Najlepsze prace zostaną nagrodzone i opublikowane.
Pula nagród wynosi 300 libertów, jednak bardzo prawdopodobne, iż będzie ona zwiększona.
Skład jury to:
Małgorzata szlachetna dama Muzyk oraz Minister Kultury – Wiktor hrabia Szpunar.
Prace konkursowe można nadsyłać do dnia 21 października 2006 r. z tematem [konkurs MK] używając wysokiego priorytetu pod adres: avistak@szalom.org oraz równocześnie pod adres: margo@czuby.net.
Prace muszą być podpisane imieniem, nazwiskiem i/lub pseudonimem, oraz sarmackim ID.
Wyniki konkursu zostaną ogłoszone ok. 1 listopada 2006 r.
Terminy konkursu mogą ulec zmianom np. w przypadku braku wystarczającej liczby prac.

Redakcja Gońca zaprasza do udziału w konkursie, naprawdę warto!

Autor: Henryk Leszczyński

września 26

Jakoś żadna gazeta (nawet wandejska) ukazująca się w Księstwie nie zauważyła tego, co dzieje się w Mandragoracie. GC będzie więc pierwszy. Zacznijmy od początku. 19 września Książę wydał dekret o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w Wandystanie. JKM podjął decyzję "w związku ze szczególnym zagrożeniem prawidłowego funkcjonowania państwa wynikającym z braku możliwości wyłonienia Churału Ludowego Mandragoratu Wandystanu mogącego wyrazić zgodę na zmianę Konstytucji Księstwa Sarmacji i Konstytucji Mandragoratu Wandystanu". W tym samym akcie nasz Władca oktrojował Małą Konstytucję MW, która została przyjęta w referendum 20-23 września. Oto jego wyniki: Liczba osób uprawnionych do głosowania: 34 (100%). Liczba oddanych głosów: 16 (47.06%). Liczba głosów oddanych na opcję TAK: 13 (81.25%). Liczba głosów oddanych na opcję NIE: 3 (18.75%). W dniu, gdy JKM ogłosił wyniki, odwołał też stan wyjątkowy. Mała Konstytucja jest aktem wielce ciekawym. Nowością jest m.in. większy zakres demokracji bezpośredniej, która przejawia się w tym, że w skład Churału Ludowego będą wchodzić wszyscy obywatele sarmaccy mieszkający w Wandystanie. Oczywiście istotnych zmian jest wiecej, dlatego wszystkich zainteresowanych odsyłam do Dziennika Praw: http://www.sarmacja.org/dziennik/akt,683.html Wraz z wejściem w życie Małej Konstytucji moc traci Ustawa Konstytucyjna z dnia 21 maja 2006 r. — Konstytucja Mandragoratu Wandystanu. Andrzej kaw. Dzikowski

Autor: Andrzej Dzikowski

września 24

Kasztelanem!

Czarnolas, Kraj, Wszystkie Komentarz Wyłączone

Wraz z decyzją JKM, w dniu dzisiejszym, dokładnie o 20.24 poznaliśmy nowego burmistrza Miasta Koronnego Czarnolasu. Został nim Jakub .
Choć wybory na to stanowisko miały rozpocząć się dopiero jutro, okazało się, że Kasztelana poznamy już dziś. Przyczyną tego stanu rzeczy okazał się brak kontrkandydatów dla p. na to stanowisko. Dlatego też popularny Yoghurtososs oficjalnie zajmie ten urząd po złożeniu przysięgi.
Powodem tak… żenującej liczby pretendentów na stanowisko Kasztelana jest zapewne sytuacja w Czarnolesie. Miasto trwa w letargu, potrzeba mu prawdziwe charyzmatycznego przywódcy, jakim może być . Niezwykle trudne zadanie stoi przed nowym zarządcą miasta.
Jakub był dotychczas I podkasztelanem, w poprzednim rządzie Ministrem Finansów i Gospodarki, jest członkiem NZM, jednym z najaktywniejszych obywateli miasta, twórcą wielu inicjatyw na niwie lokalnej i ogólnopaństwowej.
Pozostaje życzyć p. powodzenia w misji podźwignięcia Czarnolasu z gruzów.

Autor: Henryk Leszczyński

września 24

Felieton na niedzielę

Niedawno jeszcze zwracałem uwagę na niezwykły tłok w sarmackich mediach. Teraz ciśnienie panujące w v-gazetowym światku wzrosło do niewyobrażalnych rozmiarów. Mamy do czynienia z istnym prasobraniem. Co rusz powstają nowe czasopisma których poziom jest niesłychanie zróżnicowany. Są to z punktu widzenia dziennikarstwa i marketingu niezwykle ciekawe twory. Doskonały materiał na v-pracę dyplomową (gdyby tylko uniwerek działał, jak powinien). W większości tychże publikacji szumnie nazywaną redakcją jest jeden szaleniec, niczym Don Kichot starający się oprzeć papierożerczej konkurencji. I w ciszy swojego obszernego gabinetu tworzy artykuły. Z różnym skutkiem. Kompletnym ewenementem są „Kulisy Grodziska”, w których redaktorzy pracują jako wolontariusze. Obiecana w zamian miła atmosfera nie wróży tłumów przed redakcją… Uwagę zwraca jeszcze jeden fakt. Znaczna część nowych gazet powstaje w miastach, delikatnie mówiąc, zapuszczonych. Zasada jest więc taka- chcesz założyć miasto- zacznij od prasy. Dziwne to, ale, rzekłbym, fascynujące… Trzymając się tej zasady, na końcu powinno wymyślać nazwę miejscowości i konsultować z mieszkańcami, gdzie powinna być położona. Nie w tym jednak tkwi problem. Pomimo tej obfitości, zwykły zjadacz v-chleba jest niedoinformowany i zdezorientowany. Informacje o ważnych wydarzeniach, jeśli w ogóle docierają do redakcji, są przeważnie publikowane z wielkim opóźnieniem (sztandarowym przykładem jest rewolucja w Wandystanie- gdyby nie LDKS, zakończyłaby się fiaskiem- bo co to za rewolucja, o której nikt nie wie?) Jeden – dwóch redaktorów nie podoła misji stworzenia kompleksowej, w miarę (sic!) profesjonalnej agencji informacyjnej. Dlatego swego rodzaju rozdrobnienie mediów wcale nam nie służy. Z jednej strony poważne gazety i agencje pilnie poszukują redaktorów, a z drugiej powstają coraz to nowe, jednoosobowe pisma. Bracia quasi-redaktorzy naczelni! Czy boicie się dołączyć do dużych, poważnych mediów? Myślicie, że nie sprostacie wymaganiom? Jeśli tak, sami nie poradzicie sobie na brutalnym niczym horror klasy „z” rynku sarmamediów.

                                                                                                                                 Henryk Leszczyński

Autor: Henryk Leszczyński