lutego 25

Xięstwo Sharmancji, odcinek 2.: Początek końca

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób, instytucji i wydarzeń nie jest przypadkowe.

K. stał przed pustą szafką. Był zły. Bezgranicznie zły. Paradoksalnie nie tyle na Pudłę, bo Morfina wiedział, że on to zrobił, ale na siebie samego. Po pierwsze, za to, że nie zabezpieczył dostatecznie teczek. Po drugie za to, że wpuścił Pudłę akurat do TEGO pokoju. Wiedział, dlaczego to zrobił. Za dużo pił. Na kacu nie trudno zapomnieć takiej „błahostki”. Najgorsze jednak, że kiedy zdał sobie sprawę, co się stało, zamiast szybko działać, wypalił chyba pół magazynu prochów i wypił całą piwniczkę. Dlatego, kiedy doszedł do siebie, Nowacki właśnie oświadczał mediom, że przechodzi do opozycji, że koalicja SPADA-LUK przechodzi do historii. K. wiedział jednak, że teczki nie zostały jeszcze użyte i to go nieco uspokoiło. Jednak jego szlachecki honor został podrażniony. Nie dość, że Pudła został w nowym rządzie ministrem (resort utworzono chyba specjalnie dla niego), to jeszcze dał mu pstryczka w nos. Pstryczka? Znokautował go! Z takimi ponurymi myślami K. sięgał po telefon i powoli, jakby mu to sprawiało ból, zaczął wystukiwać numer.

 

Od dawna w sali konferencyjnej Lubiących Układy Konserwatystów nie było tak tłoczno. Przyznać trzeba, że nowa siedziba partii w El-torfie nie należała do największych. Przy kilkumetrowym stole tłoczyli się więc partyjni notable.
- Siedzimy tu jak śledzie w beczce. Nie możnaby się tak przenieść do Młodego Lasu? Tam przynajmniej będziemy znosić porażki w komfortowych warunkach. – mówił Heniek Leszczyna.
- Są ważniejsze sprawy, chłopie, niż wygodne fotele… – zganił go Marko Lipiec.
- Panowie – odezwał się Helmut „Student” Kochanek – SPADA zdobyło dzięki nam władzę a teraz tą władzę w absurdalny sposób oddaje, jakby była ich własna. Van Thyski-Browar nawet nie raczył zadzwonić! Powinniśmy zerwać wszelkie kontakty polityczne z tymi zdrajcami!
- Trzeba było wcześniej myśleć. – zauważył gorzko Leszczyna – Teraz pozostaje nam znieść ten cios z podniesionym czołem. Powinniśmy chyba zmienić nazwę na Lekko Udupionych Koalicjantów…
Kryspin Nutria parsknął śmiechem – Mądry Sharmata po koalicji. A Student dobrze mówi, nie możemy mieć nic wspólnego z tymi oszołomami. Przez te półtora miesiąca tylko wizerunek sobie popsuliśmy. W rezultacie Heniek odchodzi z czynnej polityki, ja jestem na skraju załamania nerwowego, a partia w strzępach… Co robimy?
Przewodniczący Dziczyzna przez cały ten czas przyglądał się tylko wszystkim uważnie. Dopiero teraz postanowił się odezwać. – Jak to co? Referendum!

 

Emil Śmigłowiec wstał od biurka. Był wstrząśnięty, choć tego po sobie nie okazywał. Cztery gwiazdki na naramienniku wiszącego na krześle munduru do czegoś zobowiązywały. Mógł przewidzieć, że tak się sprawy potoczą, że K. gdzieś te teczki posieje.
Kapitan Śmigłowiec był jednym z lepszych oficerów XYZ – Sił Zbrojnych Xięstwa. Brak wykwalifikowanych kadr powodował, że w wojsku często łączono wiele funkcji, przez co żołnierze byli przepracowani, a cała armia była organizacyjnym chaosem. Skorzystała na tym SPADA i sam Śmigłowiec. Kiedy wpadły mu w ręce teczki członków tej partii, dogadał się z jej kierownictwem, dzięki czemu kilku generałów kupiło sobie nowe limuzyny, on przeniósł się do nowej rezydencji w Almerze, a politycy z SPADA stali się jakby mocniejsi w gębie. W teczkach nie było nic specjalnego. – usprawiedliwiał się kapitan – Ot, parę razy chlapnęli językiem gdzieś w Schokolandii, nie zapłacili podatku albo szli do łóżka nie z tym, z kim powinni. Z punktu widzenia czysto wywiadowczego materiały te były bezużyteczne i skończyłyby pewnie w kominku szefa SARS. Cóż, w polityce, jak założysz gacie na lewą stronę, opozycja zrobi z tego taką aferę, jakbyś w nie nasrał. Sielanka się więc skończyła. Telefon od K. podrażnił jego ambicję, honor i całe jego wojskowe jestestwo, że postanowił posunąć się do ostateczności. Był zmęczony życiem, depresję pogłębiały coraz częste przesyłki od Morfiny, których zawartość pomagała tylko na kilka chwil. Śmigłowiec wiedział, że ciężaru tej afery już nie udźwignie.
- Halo? Jest Paula? No cześć… Słuchaj, kochanie… Mam wolny wieczór. No ja wiem, że masz klientów, ale to… dość paląca sprawa. Oczywiście, koteczku, zapłacę, tobie zawsze…
Paula była cholernie droga, jednak była warta tych 400lt za godzinę. – Jednak jeśli mam zginąć – myślał głośno Emil – zrobię to z honorem.

Autor: Henryk Leszczyński

lutego 25

Zgodnie z oczekiwaniami konkurs w Krezie był kolejnym emocjonującym widowiskiem. Na nezwykle zdradliwej skoczni K230 skoczkowie musieli wybierać między dalekim skokiem, a możliwością lądowania telemarkiem. Nie zawsze odległość rekompensowała stratę punktów za styl i dlatego zwycięzcą nie został autor najdalszego skoku Maciej Krzemiński, lecz lądujący telemarkiem Daniel Wojtowicz. Dzięki temu zwycięstwu Wojtowicz umocnił się na czele klasyfikacji Goniec Czarnoleski Cup 2007.

Za skok na odległość 245,5 metra Wojtowicz otrzymał 196,1 punktu. Tuż za nim ze skokiem dalszym o pół metra, lecz notą niższą o pół punktu znalazł się Marek Burzyński. Na trzecim miejscu ex aequo znalezli się autor najdalszego skoku, Maciej Krzemiński oraz lądujący pięć metrów bliżej od Krzemińskiego Kamil Trusiak. Obaj stacili zaledwie jeden punkt do lidera.

Już od jutra kolejne emocje. Skoczkowie przenoszą się na Tropicanę, gdzie zmierzą się w zawodach na najmniejszej skoczni Sarmacji. Tym razem oprócz nagród pieniężnych firma S.Wagen przewidziała dodatkowe nagrody dla czołowej trójki – pojazdy marki S.Wagen.

Klasyfikacja konkursu w Krezie:

1. Daniel Wojtowicz
245,5m
196,1p
2. Marek Burzyński 246,0m 195,6p
3. Maciej Krzemiński 250,5m 195,1p
Kamil Trusiak 245,5m 195,1p
5. Mateusz Suszek 244,0m 192,3p
6. Paviel von Thorn-Browarczyk 248,0m 192,1p
Matwiej Skarbnikow 248,0m 192,1p
8. Mateusz Najser 236,5m 182,8p
9. Otyk Pyks 240,5m 182,1p



Klasyfikacja GCC’07 po 3. konkursie:

1. Daniel Wojtowicz 26p
2. Marek Burzyński 18p
3. Kamil Trusiak 16p
4. Mateusz Suszek 14p
5. Maciej Krzemiński 12p
6. Matwiej Skarbnikow 9p
  Zbyszko Browarczyk 9p
8. Michał Sarmacki 8p
9. Michał Jabłoński 7p
10. Mateusz Najser 3p
  Paviel von Thorn-Browarczyk 3p
12. Timios von Kiechajas 2p
13. Otyk Pyks 1p
  Robert Woźniak 1p

Autor: WZSN

lutego 25

Xięstwo Sharmancji, odcinek 1. Powrót

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób, instytucji i wydarzeń nie jest przypadkowe.

Taksówka posuwała się z wolna pustymi ulicami Gródka. W bagażniku cicho pobrzękiwały butelki pełne przeróżnych trunków. To najlepszy sposób na zdobycie sobie przychylności w Xięstwie. Ta zasada była jedną z niewielu rzeczy, jakie nie zmieniły się tutaj po ponad rocznej nieobecności Pudły. Sam za bardzo nie wiedział, dlaczego wraca.
Tutaj – rzucił do kierowcy. Ostrożnie wyładowali skrzynie z alkoholem. Opłatą za przejazd była butelka wina z Owalu. Dobry rocznik, ale zapasy były dość spore, toteż Pudła nie żałował dobrego, nawet taryfiarzowi.
Stał przed niewielką willą Jakuba K. Znał go dość dobrze, przed wyjazdem obaj byli w SPADA, Sharmanckiej Partii Amatorów Dobrych Alkoholi. K. lubił nie tylko dobre trunki, gustował też w przeróżnych dopalaczach, jak sam nazywał narkotyki. Morfina, bo tak go często nazywano, kontrolował niemal cały mikroświatowy czarny rynek. Pudle nie podobało się, że taki człowiek objął przewodnictwo partii. Był to jeden z powodów, dla których wrócił. Rozmyślając, nawet nie zauważył, jak stanął przed nim sam pan domu.
- Mateusz? A co ty tu…
- Roboty szukam. – Z rozbrajającą szczerością wypalił Pudła.
Weszli do mieszkania, które, jak na takiego bogacza, było dość skromnie, acz ze smakiem, urządzone. Na ścianie dostrzegł herb. No, pomyślał Mateusz, wycwanił się… Usiedli w salonie, przy kominku, tuż obok zasobnej biblioteczki. K. był filozofem-amatorem, co było kolejną rzeczą która się Pudle w Morfinie nie podobała. Gość z zadowoleniem spostrzegł, jak służący stawia przed nim karafkę z whisky. Co jak co, ale to akurat w gospodarzu lubił – wiedział, jak zadowolić rozmówcę. Po wzajemnych uprzejmościach, które Pudła próbował ograniczyć do minimum, obaj przeszli do rzeczy.
- Znajdzie się coś w partii?
- Cóż… podrapał się po głowie K. – Sporo się zmieniło od twojego wyjazdu… Ale dla ciebie… Możesz być rzecznikiem prasowym. Pudła nie był tą propozycją zachwycony, ale wiedział, że nic lepszego nie dostanie.
- No dobra.  Nie ukrywał swego rozdrażnienia. – Będę mógł się u ciebie przenocować?
- Jasne, dam ci pokój na poddaszu.

Sypialnia była przytulna, z osobną łazienką, z której Pudła z przyjemnością skorzystał. Z niemniejszą dobrał się do barka i lodówki. Trzeba przyznać, mówił sobie Mateusz, ma chłopak gust…
Minęły dobre trzy godziny, a Pudła nadal nie mógł zasnąć. Intrygowała go zamknięta na klucz szafka stojąca w kącie. Wreszcie zdobył się na odwagę, wstał i przystąpił do drobiazgowych oględzin mebla. Zamek nie był zbyt skomplikowany, po kwadransie oczom jego ukazała się zawartość szafki. Plik teczek. Pudle zaiskrzyły oczy. To były teczki wywiadu, tyle haków na ludzi SPADA, że możnaby rozbić koalicję nie raz, ale urządzić byłym kolegom partyjnym jatkę trwającą kilka dekad. Skąd się wzięły te materiały? Czemu były akurat tutaj? Pudła już nie zaprzątał tym sobie głowy. „Teraz się zabawimy” – pomyślał z dziką radością.

 

Kilkanaście godzin później Pudła siedział w mieszkaniu Olka Nowackiego, znanego posła-chorągiewki, który zmieniał partie częściej niż skarpetki. Nowacki zasiadał w parlamencie po ucieczce Wiktora Szpary, którego posądzono o klonowanie.
- Skończyłem z tym, Mati. – mówił podenerwowany Nowacki. – Teraz na poważnie chcę zająć się polityką.
- Mój drogi, ten rząd i tak się rozpadnie. Ja ci proponuję, żebyś się zajął poważną polityką w poważnym otoczeniu.
- Sam wiesz, że ludzie ze SPADA to profesjonaliści, opozycja do pięt im nie dorasta.
- To się zmieni. Pudła rzucił na stolik teczki. Nowacki niemal rzucił się na nie, połykał zdania z zatrważającą prędkością. – Jeśli ktoś się o tym dowie…
Pudła sugestywnie przejechał palcem po szyi. Nowacki wiedział, że nie ma już odwrotu.
- Widzisz Olek, SPADA jest skończona. Nawet już nie jestem ich rzecznikiem prasowym.
- Chcesz te teczki…
- Nie teraz. Widzę, w gorącej wodzie jesteś kąpany, Olek. Spokojnie. Pokazałem ci to, żeby zarysować ci sytuację. Tą koalicję rozbijesz ty.

Autor: Henryk Leszczyński

lutego 25
Drodzy Sarmaci, drogie Sarmatki dnia dzisiejszego dziedzina wokół, której ostatnio tyle w naszym Księstwie jest zawirowań i o której mówi się ciągle wydaje się zmierzać w kierunku stabilizacji, w dobrym tego słowa znaczeniu. Mam tu na myśli oczywiście dzisiejsze Postanowienie Księcia w sprawie powołania Rządu!
 
W Dzienniku Praw Księstwa Sarmacji możemy czytać o odwołaniu z funkcji Ministra- Kanclerza Zbyszka bnt. von Thorn–Browarczyka. Na miejsce dotychczasowego Ministra-Kanclerza powołany przez Księcia został Pan Mikołaj mar. Arped-Muzyk
 
Teoretycznie wiemy o tym nie od dziś, ale to właśnie dnia dzisiejszego pojawiło się oficjalne postanowienie Księcia.
 
Pan Mikołaj mar. Arped-Muzyk przed obliczę Księcia złożył już listę czcigodnych kandydatów na stanowiska w rządzie.
 
Pozwolę sobie użyczyć kawałek oświadczenia z DPKS:
  1. Pana ALEKSANDRA kaw. NOWAKA na urząd Ministra–Podkanclerzego,
  2. Pana RAFAŁA v-hr. SZCZEŚNIEWSKIEGO na urząd Ministra Finansów i Gospodarki,
  3. Pana MICHAŁA v-hr. RADETZKY’EGO na urząd Ministra Kultury,
  4. Pana ALEKSANDRA v-hr. KELLERA na urząd Ministra Samorządu Terytorialnego,
  5. Pana TIMIOSA hr. KIECHAJASA na urząd Ministra Spraw Obywatelskich,
  6. Pana KONRADA hr. VON STAUFENA na urząd Ministra Spraw Zagranicznych,
  7. Pana PIOTRA diuka KOŚCIŃSKIEGO na urząd Ministra Stanu,
  8. Pana MATEUSZA M. KUDŁĘ na urząd Ministra Stanu.                                  „
 
Wyżej wymienione stanowiska mają uzyskać swą pełną moc z dniem 7 marca 2007 r.
 
Jak widać wyżej, w Sarmackiej polityce zaczyna się „dziać” i chodzi tu o pewnego rodzaju stabilizację, która na swym celu ma uspokojenie sytuacji politycznej, a nie jak niektórzy twierdzą „wywołania nowych konfliktów”. Możecie twierdzić, że się powtarzam, ale chodzi mi o to, że pojawiają się podejrzenia o KORUPCJĘ, która krąży w naszym wirtualnym świecie (rzadko mówi się o niej otwarcie, a niektórzy chowają ją w swoich wypowiedziach między wierszami). Nie chodzi mi tu nawet o konferencję prasową nowego rządu, bo tej nie czytałem całej, ale LDKS, niektórzy wypowiadają się bez wcześniejszego zastanowienia z czego wynikają niepotrzebne konflikty(chociaż z drugiej strony od takich właśnie kłótni jest lista dyskusyjna), ale nie o tym miałem pisać, tak więc nie będę poruszał nowego tematu, bo na to przyjdzie pora mam nadzieję.
 
Póki co Ludu Sarmacji cieszmy się z desygnacji nowego rządu i miejmy nadzieję, że nadejdzie upragniona stabilizacja, której jak mniemam pragniemy wszyscy nawet, niektórzy posłowie co może wydawać się dziwne…

Z poważaniem, Pantalejmon Domeyko…
 

Autor: Pantalejmon

lutego 22

Drogie Sarmatki! Drodzy Sarmaci!

Na forum Księstwa ( http://62.111.206.197:5000/sarmacja/viewtopic.php?p=4003#4003 ) zaczynam właśnie zbierać podpisy pod wnioskiem o zarządzenie referendum w sprawie skrócenia kadencji IP. Oto jego treść:

"My, niżej podpisani obywatele Księstwa Sarmacji składamy na ręce Marszałka Izby Poselskiej wniosek o zarządzenie referendum, w którym zostanie zadane pytanie "Czy jesteś za skróceniem bieżącej kadencji Izby Poselskiej?".

Sytuacja w Izbie Poselskiej jest chyba bezprecedensowa. W miejsce Wiktora Szpunara – posła popierającego Rząd, wszedł do IP Aleksander Nowak. W ostatnich wyborach startował On z listy Sarmackiej Partii Demokratycznej i Unii Konserwatywno-Liberalnej. Teraz jednak poparł wniosek o wotum nieufności dla Kanclerza von Thorn-Browarczyka, a tym samym dla Rządu SPD-UKL. Co więcej, Poseł Nowak stał się istotnym ogniwem tworzącego się Rządu, popieranego przez Partię Pracy Sarmacji, Mniejszość Żydowską oraz Narodowy Związek Monarchistyczny.

Wyborcy, którzy głosowali na listę SPD-UKL, głosowali na Rząd z udziałem tych partii. W przedwyborczym oświadczeniu liderów sojuszniczych ugrupowań jasno sformułowano cel jakim był wspólny Rząd. Aleksander Nowak zawiódł więc nie tylko osoby, które zapewniły mu start z listy SPD-UKL. Nowak zawiódł Wyborców.

Oczywiście, nikt nie złamał tutaj prawa. Musimy jednak pamiętać, że istnieją nie tylko normy prawne, ale również moralne, obyczajowe i inne. Nie chcemy, aby Sarmacja czerpała z najgorszych wzorów "zewnętrznych", takich jak rządy utrzymujące się dzięki Federacyjnemu Klubowi Parlamentarnemu (słynnym "fekaliom"), czy Ruchowi Ludowo-Narodowemu z Posłem Bestrym na czele. Przedstawiciele tych formacji mieli jednak tę wyższość nad Posłem Nowakiem, że zostali wybrani. Tak samo jak On zawiedli swych wyborców. Oni za swoje postępowanie zapłacili lub zapłacą dopiero w czasie wyborów.

Na szczęscie w Sarmacji istnieje możliwość przeprowadzenia referendum wiążącego w sprawie skrócenia kadencji IP. Dzięki niemu nie musimy czekać do kwietnia. Już teraz mamy okazję pokazać, co myślimy o sprzedajności polityków. Jeżeli kadencja nie zostanie skrócona, to też dobrze, bo przynajmniej Rząd zdobędzie jakąś legitymację do sprawowania władzy. Legitymację, której teraz nie posiada.

Mamy świadomość, że trudno jest namówić Obywateli do złożenia wielu podpisów. Dlatego, równocześnie z ich zbieraniem zwracamy się z apelem do Księcia o pomoc:

Wasza Książęca Mość!

My, niżej podpisani prosimy o zarządzenie wiążącego referendum w sprawie skrócenia kadencji Izby Poselskiej. Niechaj jeden Suweren pozwoli wypowiedzieć się drugiemu. Jeżeli w Konstytucji zostało zapewnione prawo do przeprowadzenia referendum wiążecego w takiej sprawie, to nie mógł nadejść lepszy moment, aby z tego prawa skorzystać. Jeżeli nie zdołamy zebrać do 1 marca wystarczającej liczby podpisów, to prosimy o wydanie odpowiedniego postanowienia".

Andrzej kaw. Dzikowski

Autor: Andrzej Dzikowski

lutego 20

Aleksander Nowak, poseł-chorągiewka, człowiek, który od kilku dni jest na ustach wszystkich, polityk, który rozbił koalicję a teraz jest głównym graczem na sarmackiej scenie politycznej. Kandydat na podkanclerzego w powstającym rządzie.
Z Posłem Nowakiem rozmawia Henryk Leszczyński.

Wszyscy ostatnio zaczynają rozmowy pytaniem o samopoczucie. Tak też i ja uczynię. Jak się Pan czuje po wczorajszej konferencji?
Bardzo dobrze. Smuci mnie tylko to, że niektóre osoby zakłócały nasze spotkanie.

Jak Pan ocenia Andrzeja Leppera jako polityka i członka polskiego rządu?
Zaskoczył mnie Pan tym pytaniem. Każdy człowiek jest inny, każdy człowiek za swoje zachowania i zwyczaje – także Wicepremier Lepper.

A uzna Pan jego poczynania, czyli grożenie rozbiciem koalicji i walkę o stanowiska dla siebie za stosowne?
Stosowne to nie jest. Mógł o tym pomyśleć przy sporządzaniu umowy koalicyjnej. Teraz każde ważniejsze głosowanie kończy się dziwnymi negocjacjami, czy nawet groźbami.

Wróćmy do sarmackiej polityki i pytania z wczorajszej konferencji. Teraz SPD to już nie ta partia, z której list Pan startował w styczniu? Czym się Pan kierował odchodząc z partii, której zawdzięcza Pan popularność i obecna posadę?
Startując z listy SPD liczyłem, że Rządem nadal będzie kierować ówczesny Kanclerz Konias, bądź zastąpi go Poseł Kaczyński – jak wiemy sprawy potoczyły się inaczej. Odchodząc z SPD oświadczyłem także, że będę działał teraz na terenie prowincji, konkretniej w Wandystanie. Jednak hr. Szpunar odszedł z Księstwa, a ja objąłem jego mandat poselski. Od dawna głośno mówiono, że nie jest to najlepszy Rząd – mówiłem także ja. Każdy kto interesuje się polityką Sarmacji mógł domyśleć się, że taka będzie moja decyzja, decyzja o poparciu Rządu opozycyjnego w stosunku do Sarmackiej Partii Demokratycznej, a szczególnie w stosunku do Kanclerza Browarczyka. Nie mogłem dopuścić do sytuacji, aby nieaktywny Rząd przetrwał kolejne 1,5 miesiąca kadencji nic nie robiąc.

Ale targował się Pan z różnymi partiami dwa dni. Stołki ważniejsze od ideologii?
Z nikim się nie targowałem.

Jakie stanowiska oferowało Panu SPD?
SPD samo proponowało mi stanowiska, mimo to popierałem Rząd tworzony przez NZM, PPS oraz MŻ, mimo że nie miałem oferty pracy w Rządzie. Oferta taka pojawiła się o godzinie 16, zaś moja decyzja o poparciu Rządu opozycji została wysłana na Listę Dyskusyjną Księstwa Sarmacji dnia poprzedniego koło godziny 23.

Jednak np. na czacie SPD Pan był obecny, nie powie Pan, że nie rozmawiał o tych propozycjach…
SPD  proponowało wiele – z początku przedstawiała mi kandydatury, które mógłbym ewentualnie zatwierdzić w skład nowego Rządu i go poprzeć. Następnie trafiały do mnie propozycje pracy w nowym Rządzie – począwszy od Ministra Spraw Obywatelskich poprzez Ministra Spraw Zagranicznych, aż do Kanclerza. Propozycje natychmiast odrzucałem.

SPD chciało stworzyć nowy rząd?
Chciało, nie miało już wyjścia. Sądzili, że zmianą Kanclerza zyskają moje poparcie – nie ukrywam też, że największe wątpliwości miałem właśnie do pracy Pana Kanclerza.

Ale przeszedł Pan do opozycji. To nie pierwszy taki wybryk z Pańskiej strony. Kiedy tworzyła się chanukowa koalicja, uciekł Pan z SPD, z którego listy zdobył Pan mandat poselski i został Pan wicemarszałkiem. Teraz znów startował Pan z list SPD i ponownie szuka osobistych korzyści u konkurencji. Jak chorągiewka, zresztą już jest Pan tak nazywany. Czy takie zachowanie można uznać za stosowne?
Z tego, co widzę nie jest Pan Redaktor dobrze poinformowany, byłem Marszałkiem. Do opozycji nie przeszedłem, byłem w niej od początku tego Rządu. Może nie tyle, co w opozycji, lecz nie popierałem jego działań. Już w dniu 16 lutego, kiedy nikt nie spodziewał się, że zostanę Posłem rozmawiałem z pewnym aktywnym działaczem partii SPD na temat jej złego rządzenia i złych wyników. Już wtedy mówiliśmy, że coś trzeba z tym zrobić. Mam dowody. Osobistą korzyść miałbym zostając Kanclerzem Rządu SPD.

Korzyści są różne. Teraz też Pan jakąś osiągnął.
Proszę zrozumieć – odrzucając propozycję SPD poparcia ich Rządu nie byłem nawet pewien, czy opozycja w 100% chce współpracy ze mną.

Co Pan powie wyborcom, którzy głosowali na Pana jako kandydata SPD?
Większość będzie zadowolona, bo nawet oni nie popierali Rządów SPD.

Co spowodowało, że SPD nie jest już tą partia, co kiedyś?
Ja znam SPD taką jaką się stworzyła, kiedy nie byłem jeszcze Obywatelem Sarmacji. Partia przywykła do wygranych i do władzy. Wybierała średnich, bo nie najgorszych Przewodniczących, którzy niestety nie dali rady sprawnie kierować partią z takim potencjałem jak SPD.

SPD ma szansę na odrodzenie?
Jeżeli się postara, ma. Ale wymaga to bardzo ciężkiej, wytrwałej i efektywnej pracy. Potrzeba czasu, teraz na odrodzenie nie ma szans – wedle mojej oceny.

Następne wybory będą więc porażką Demokratów?
Porażką SPD, nie Demokratów. Choć na tym Rządzie ucierpiała także UKL.

Kto zajmie miejsce SPD?
Ludzie rozsądni i zorganizowani.

Bezpartyjni?
Niekoniecznie miałem to na myśli. Rząd SPD umocnił także pozycję NZM.

Powstał nowy rząd. Co zmieni w Sarmacji?
Trudno mówić o rewolucji. Pół kadencji zostało zmarnowane. Będziemy starać się podreperować politykę zagraniczną Księstwa, jak wiemy są pewne niedomówienia z Scholadnią, a także z Dreamlandem.

Sugeruje Pan, że da się coś zrobić ze Scholandią? Z Ministrem, który jest tam nazywany zdrajcą?
Nie jestem ekspertem, trzeba świeżego spojrzenia na tę sprawę. Na pytania związane ze stosunkami na linii Sarmacja – Scholadnia z miłą chęcią odpowie Panu Kanclerz. Choć wydaje mi się, że ocieplenie stosunków będzie bardzo trudne.

A polityka wewnętrzna? co zmieni ten rząd? Co Pan by zmienił?
Chcemy zwiększenia uprawnień prowincji, czas na reformę systemu sądownictwa.

Nowy rząd ma podobno współpracować z opozycją. Na jakich płaszczyznach?
Chcemy współpracy. To, że SPD  - UKL pozostało w opozycji nie znaczy, że nie chcemy wspólnie pracować. SPD i UKL mogą w Izbie Poselskiej liczyć na poparcie słusznych projektów.

Słusznych, czyli jakich?
A to już zależy jakie projekty będzie zgłaszać koalicja SPD – UKL.

Kto to jest słup?
Obywatele ożywiający się tylko w okresie wyborów.

Wykorzystywał Pan słupy w walce o głosy podczas wyborów?
Nie wykorzystywałem. Choć nie ukrywam, że o poparcie prosiłem, ale nikogo nie ściągałem specjalnie na wybory.

Zna Pan Marcina Suchtę? Nazwałby Pan go słupem?
Znam, jest to mój wyborca. Nie, nie nazwałbym. Jedna z najaktywniejszych osób pracujących w Syriuszu. Nie jest w mojej ocenie słupem.

Dlaczego Łukasz Kowalski w Kulisach Grodziska twierdzi, że Suchta to słup?
Słup to pojęcie względne w tym wypadku. Każdy ma inne zdanie, także Pan Kowalski ma do tego pełne prawo, choć uważam, że robi to niesłusznie.

A uważa Pan, że kampania antysłupowa, która teraz trwa w najlepsze ma sens? Czy słupy stanowią zagrożenie dla demokracji?
Ma, czas na uczciwą walkę, także bez klonów.

Klony swoją drogą, ale słupy to znaczna część Sarmatów.
Jeżeli ktoś za słupy uważa takie osoby jak Pan Suchta – jestem przeciw. Ale jeżeli znajome osoby z reala ściągane tylko w celach wyborczych – jestem za walką z słupingiem.

Hrabia Szpunar klonował. Uciekł z kraju, teraz Pan zajmuje jego miejsce w IP. Czy należy dać mu jeszcze jedną szansę, jeśli powróci do Sarmacji?
Jego ucieczka w moich oczach jest potwierdzeniem tezy, że były to po prostu klony, a nie jak twierdził – realnie znajome mu osoby. Jest to jego drugi raz, gdy został na tym przyłapany – jeżeli wróci, musi ponieść karę, surową karę, Książę zaś musiałby się wówczas zastanowić czy Pan Szpunar godny jest nosić przed swoim nazwiskiem tytuł hrabiego.

Ostatnie pytanie: Na razie nie należy Pan do żadnej partii politycznej. Czy to się w przyszłości zmieni?
Nie wykluczam takiej możliwości.

Przejście na lewo? PPS? Czy prawica?
Jeżeli przyłączę się do jakiegokolwiek ugrupowania nie będzie to PPS.

Dziękuję za rozmowę.
Również dziękuję, Panie Redaktorze. Życzę miłego dnia!

Autor: Henryk Leszczyński