czerwca 28

Już 19 czerwca w Dzienniku Praw ukazało się Rozporządzenie Kasztelana Czarnoleskiego o Pełnomocnikach Kasztelana, w myśl którego w Czarnolesie powołane zostały stanowiska Pełnomocnika ds. Kultury i Oświaty oraz Pełnomocnika ds. Obywatelskich i Promocji. Obecnie czekają one na obsadzenie.

"Pełnomocnik Kasztelana odpowiada Ministrowi w Rządzie Księstwa, z tym, że są oni powoływani przez Kasztelana Czarnoleskiego, a nie przez wyborców  – wyjaśnia pomysłodawca rozporządzenia, Podkasztelan Henryk Leszczyński - Postanowiliśmy stworzyć te funkcje, gdyż Czarnolas wymaga ciągłej pracy, a Kasztelan ze swym zastępcą nie zrobią wszystkiego. Dlatego Pełnomocnik będzie miał spore pole manewru. To idealna praca dla osób pomysłowych, kreatywnych i obrotnych, ze zmysłem organizatorskim. Mimo, iż miesięczna pensja to jedynie 10lt, to można liczyć na różne  dodatki i premie. Zresztą objęcie tej funkcji to idealne wręcz miejsce do rozpoczęcia kariery politycznej. Tutaj można się wykazać, jak nigdzie indziej, a czarnolesianie to wierny elektorat. "

Jakie stanowiska czekają na chętnych? Pierwsze to Pełnomocnik ds. Kultury i Oświaty. Ma on m.in. doprowadzić do powstania w Czarnolesie  sieci placówek edukacyjnych, organizować konkursy i festiwale, oraz kierować Miejskim Centrum Kultury. Natomiast Pełnomocnik ds. Obywatelskich i Promocji zajmuje się promocją miasta i relacjami władz z mieszkańcami miasta.

Co trzeba więc zrobić, aby zostać Pełnomocnikiem Kasztelana? Przede wszystkim należy:
- posiadać obywatelstwo sarmackie,
- być mieszkańcem Czarnolasu,
- być osobą aktywną i dyspozycyjną,
- być osobą pomysłową, kreatywną i samodzielną,

Następnie należy przesłać list motywacyjny ("Będziemy zwracać baczną uwagę na polszczyznę kandydatów" – grzmi Podkasztelan Leszczyński) na adres leperros@gmail.com .
Pierwsza faza poszukiwań trwać będzie do 8 lipca. Jeśli nie przyniesie skutku, zostanie wznowiona po tym terminie.

Autor: Henryk Leszczyński

czerwca 24

Być może Wy, Drodzy Czytelnicy, już o tym zapomnieliśmy, ale my nie. Konkurs z okazji rocznicy powstania Gońca Czarnoleskiego dobiegł końca.

Przypomnijmy: na autorów komentarzy z dni 31 maja – 9 czerwca br. czekały 4 nagrody (25 libertów i darmowy posiłek w Karczmie Wiewiórczewskiej). Spośród kilkudziesięciu komentatorów wybraliśmy czterech szczęśliwców. Oto oni:

  • Arkadij Magov
  •  Łukasz Kowalski
  • Krzysztof Konias
  •  Karol Marcjan
Drugi konkurs adresowany był do bardziej aktywnych naszych miłośników. Ten, kto wymyślił najlepsze hasło reklamowe dla Gońca otrzymać miał 150 libertów, 4 darmowe posiłki w Karczmie Wiewiórczewskiej i 20% zniżki przy wykupie bannerów reklamowych w Gońcu. Niestety, na niemal 200 libertów łasy okazał się jedynie Marek Lipa, do którego powędruje nagroda.
Serdecznie gratulujemy i przepraszamy, że tak długo kazaliśmy Wam czekać…

Autor: Henryk Leszczyński

czerwca 23

Wyniki wyborów do Izby Poselskiej śmiało można nazwać niespodzianką. Trzy mandaty Sarmackiej Partii Demokratycznej nie dziwią, ale obecność w parlamencie Anny Fryziak (Sarmacka Partia Kobiet) czy kawalera von Liechtensteina (Stronnictwo Wirtualno-Systemowe) zdziwiło wielu obserwatorów sarmackiej sceny politycznej.

Tradycyjnie najwięcej, bo aż 3 mandaty zdobyła SPD. Daniel Chojnacki, Zbyszko Browarczyk i Krzysztof Konias będą teraz starali się zawiązać koalicję. Książę zapowiedział, że baron Konias zostanie najprawdopodobniej Kanclerzem. Z kim jednak ma rządzić SPD? Zbyszko Browarczyk stwierdził, że najprawdopodobniej z Michaelem von Lichtensteinem, który jest członkiem SPD, a na liście SWS znalazł się "gościnnie". Co ciekawe, uzyskał on najwięcej, bo aż 20, głosów pierwszej preferencji. Przewodniczący Daniel Chojnacki był bardziej pewny swego "Przypominam że von Lichtenstein należy do SPD. SPD ma większość." Czemu jednak von Liechtenstein startował z listy SWS? "Są to ustalenia wewnątrzpartyjne, oczywiście nie ma u nas żadnego konfliktu…" – ucina Chojnacki.
Poseł SWS padnie więc w objęcia SPD, rozwiewając marzenia o, co prawda kruchej, koalicji antyspdowskiej.

Rozczarowany jest zapewne Narodowy Związek Monarchistyczny. Jeden deputowany to zdecydowanie poniżej możliwości tej partii. Wszystko wskazuje więc na to, że Maciej Żmuda będzie musiał zadowolić się rola opozycjonisty.

Dla niektórych zaskoczeniem jest również mandat dla Karola Marcjana, przewodniczącego Unii Konserwatywno-Liberalnej. Marcjan zastąpi na tym miejscu etatowego posła UKL, Andrzeja Dzikowskiego, który tym razem poniósł porażkę. "Moim zdaniem wynik UKL jest przeciętny – 10 głosów. Mamy więc twardy elektorat. Dzięki stosunkowo niskiej frekwencji, zdobyliśmy manadat. Karol dostał mniej więcej tyle głosów, ile się spodziewałem. Ja liczyłem na ok. 4 – było 3, ale swój wynik uważam za nienajgorszy (tyle głosów ile czterech kanclerzy). Trochę szkoda tych zer przy nazwiskach Kowalski i Bober, ale myślę że ich wystawienie pomogło liście, jako całości. No i jescze 2 głosy na Marka – zawsze coś. Ogólnie – nieźle. Teraz trzeba pomyśleć o wykorzystaniu obecności w IP" – powiedział nam baronet Dzikowski.

Największą jednak niespodzianką, a zarazem niewiadomą jest Anna Fryziak. Przewodnicząca Sarmackiej Partii Kobiet zdobyła aż 13 głosów pierwsze preferencji, zajmując pod tym względem drugie miejsce. Tym sposobem unaoczniła się siła kobiecego elektoratu. Jednak co będzie robić poseł Fryziak w IP, na razie dokładnie nie wiadomo.

Czekają nas więc kolejne trzy miesiące z SPD. Jak będzie wyglądał nowy rząd? Tego przewodniczący Chojnacki nam nie powiedział.

Autor: Henryk Leszczyński

czerwca 23

Zwycięstwo oznaczało przedłużenie szans na obronę tytułu. Porażka – koniec walki o najwyższe cele. Tydzień po kompromitującej porażce w Rantiochii FCC znów rozczarował, choć byliśmy świadkami jednego z najbardziej emocjonujących spotkań w historii występów czarnolesian w SLP. Jednak ten remis to nie stracone trzy punkty, a zdobyty jeden, a to za sprawą fenomenalnego Freddiego Pottsa, który obronił karnego. Trener Leszczyński coraz częściej popełnia fatalne błędy.

„Przed tygodniem graliśmy w mocno okrojonym składzie, a i ja nie prezentowałem optymalnej formy. Teraz jednak nic mnie nie usprawiedliwia. W życiu się nie spodziewałem, że Karakachanow znów zagra skrzydłami. W tych okolicznościach remis to dar z nieba”stwierdził krótko po meczu trener.

I faktycznie okazało się, że trener FCC nie potrafił rozpracować zespołu, z którym w zeszłym sezonie wygrywał bez problemu. Błędy taktyczne zemściły się podczas meczu.

FKK rozpoczęło agresywnie i skutecznie: w 4. min, główką bramkę zdobył Kalevi Puha. Błyskawiczny kontratak gospodarzy nie przyniósł skutku, Charles przestrzelił. W 19. min. kibice FCC zamarli widząc strzelającego głową Vauhko. Futbolówka wpadła do siatki obok bezradnego Pottsa. To mógł być koniec spotkania, ale arbitrzy dopatrzyli się spalonego. Dramat miał jednak dopiero nadejść. W 25. minucie sędzia wskazał na jedenasty metr. Estabrook miał rzekomo faulować Mitternachta. Poszkodowany podszedł do piłki i… pudłował. Freddie Potts po raz kolejny w pojedynkę urwał punkty rywalowi. Po tych dwóch wydarzeniach gracze FCC wiedzieli, że limit szczęścia został wyczerpany. Wzięli się do roboty. W 38 minucie Valeriano Taddei ustalił wynik meczu na 1:1. Kibice odetchnęli z ulgą. Spotkanie zakończyło się w rzeczywistości na pierwszej połowie. Druga część meczu upłynęła pod znakiem walkę o piłkę w środku boiska, futbolówka ani razu nie znalazła się w okolicach pola karnego którejkolwiek z drużyn.

Powiedzieli po meczu:

Freddie Potts: „Mecz życia? Bywały lepsze. Owszem, wyczułem Miternachta, to był sygnalizowany strzał. Tym razem zawiódł trener, co przyznaję z żalem. My zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy.”

Valeriano Taddei: „Wolałbym strzelać bramki dające zwycięstwo, choć i tu nie ma co narzekać. Ten punkt to dar niebios. Cud. Szczęście nam sprzyja, a koniec sezonu daleki. Będziemy walczyć.”

Autor: Henryk Leszczyński

czerwca 15

My, zorganizowany i zjednoczony w swych dążeniach Naród Morwański, mając na uwadze swoją odrębność narodową, etniczną i językową, (…) dostrzegając paraliż i degenerację władzy Księstwa Sarmacji, objawiające się łamaniem prawa i bezprawnym zamachem na gwarantowane konstytucyjnie wolności narodu oraz jedność terytorialną, uznając, że pozostawanie w granicach i pod jurysdykcją Księstwa Sarmacji godzi w interes narodu morwańskiego, będący nadrzędną
wartością dla każdego Morwańczyka, decydujemy o secesji Terytorium Morvan, w jego pełnych historycznych granicach, oraz o utworzeniu, w celu ustanowienia stabilnych, sprawiedliwych i odpowiedzialnych rządów, Wolnej Republiki Morvan, jako sposobu zachowania kontroli przez najwyższego i nieusuwalnego suwerena tych ziem – Naród Morwański. (…).
Te słowa oniemiali Sarmaci mogli przeczytać dziś na LDKS. Idąc wandejski szlakiem, Książę Radetzky odłączył się od Sarmacji. Powołano Tymczasową Radę Ochrony Rządu, która ma rzekomo działać do czasu ogłoszenia konstytucji Wolnej Republiki Morvan. Czemu Morvańczycy zdecydowali się na proklamowanie własnego państwa? "Morvan walczyl od zawsze o niepodległość – od czasu powstania Eoghana Kalafoniksa, przez  istniejącą podczas Wojny Lazarskiej Konfederację Wolnych Republik Morwańskich, aż do walk w okresie Wielkiej Wojny Wirtualnej. Poza tym, istnieje coś takiego, jak prawo do samostanowienia narodu, a odrębność kulturowa i językowa jest w tym przypadku oczywista." – powiedział Michał Radetzky.
Odpowiedź Sarmacji była jednak błyskawiczna. W godzinę po deklaracji Radetzkiego hetman Magnuszewski ogłosił pełną mobilizację Książęcych Sił Zbrojnych. Część jednostek już znajdowała się na terenie Morvanu po zeszłotygodniowych zamieszkach z udziałem grup bandyckich. Tym razem jednak Morvan Milistie i KSZ stanęły po przeciwnych stronach barykady. Jednostki Morvańskie nie stawiały jednak oporu wkraczającym do miasta czołgom z 2 Brygady Pancernej.  Żołnierze zajęli strategiczne budynki i patrolują ulice. Michał Radetzky nie został odnaeziony w ratuszu, najprawdopodobniej ukrywa się w Górach Czarnych.
Na Jezioro Błękitne wypłynęły morvańskie korwety Ma’ar" i "Ja’bu’she". Przez dwa kwadranse ostrzeliwały wybrzeże (skutkiem czego są tylko zniszczone budynki w Morvan), ale zostały zmuszone do powrotu do portu na skutek interwencji Flotylli Gellońskiej. W tym momencie obie korwety sa rozbrajane.
Inaczej ma się sytuacja w lasach otaczających Morvan. Doszło tam do wymiany ognia, żadna ze stron nie poniosła strat. Jak twierdzi dowództwo Morvan Poblachta Arm, drogi dojazdowe do miasta są pod kontrolą powstańców. Jednak do Morwieńca bez przeszkód dotarły ochotnicze oddziały czarnolesian oraz Brygada Kozacka majora Wołyńczyka.
Wzmocniono także obsadę garnizonu Czarnolas, w obawie przed atakami fanatyków MPA. Jak na razie nie doszło do żadnych incydentów.
Będziemy na bieżąco informować o dalszym rozwoju wydarzeń.

Autor: Henryk Leszczyński

czerwca 11

Na dworcu kolejowym w Genosse-Wanda-Stadt jest niewielki bar piwny "U Haliny". Zbiera się tam sporo osób, które w związku z "puczem KONia" wybrały dobrowolną emigrację do Wandystanu. Mimo miłego przyjęcia władz, przyjęcie na ulicach i w podrzędnych hotelach gdzie większość z nas wylądowała nie jest już tak słodkie. Prości ludzie (niejaki Piórkowski na przykład) obrażają Piotra Mikołaja co powoduje bójki z monarchistyczne nastawionymi emigrantami. We własnym gronie zaś jesteśmy wspólnotą. Połączyła nas bowiem wiara w Sarmację i to, że niektórych wartości nie można się wyzbyć…
Przesiadujemy "U Haliny" i przy akompaniamencie gitary śpiewamy o losie emigranta, sprawiedliwości, o murach dzielących nad od szczęścia, o utraconych ojczyznach, majątkach, stanowiskach…
Siedzimy z Elfinem i śpiewamy do rana…

(Divan)

Dziewczyna z mięsnego

zobaczyłem Cię mała
w kolejce do mięsnego
pośród taniej kiełbasy
i zapachu ścian krwawego

wczoraj w Almerze pałac
dzisiaj w Genossie dworzec
wczoraj drogie trunki
a dzisiaj wódki morze

hej hej! Czytaj dalej »

Autor: imi