października 29

Jest to olbrzymi teren, piękny, dziewiczy, wyspa otoczona morzem, jak to na wyspie życie płynie tu spokojnie leniwie. Od czasu do czasu organizowane są wspaniałe jarmarki, festyny. Mało kto wie ze Teutonia słynie z produkcji wspaniałej śliwowicy, ten wspaniały mocno procentowy alkohol jest u wyśmienity, chodź po kilku kieliszkach zwala z nóg. Produkowane są tu także sery twarde, 200 gatunków piwa, tak, to nie byle co.

Czytaj dalej »

Autor: Marek Lipa

października 28

Teatrzyk Śnięty Leszcz

bezwstydnie przedstawia
z braku miejsca na gościnnych redakcyjnych deskach
jednoaktówkę metaforyczną
twórczym rozwinięciem i artystycznym komentarzem artykułu będącą pt.

„Dyskurs wysoki poziom przyjmujący”

Scena I
(plac; na placu masa, stanu wszelakiego i starcy, i dziatwa, i szlachta, i plebs)

Obywatel (z przekonaniem)
Dupa.

Komendant (z równym przekonaniem)
Pupa.

Obywatel (natarczywie)
Dupa.

Komendant (wyjmując blankiet)
Kupa.

Scena II
(ten sam plac, ta sama masa)

Obywatel (na widok)
Dupa!

Senator (rubasznie)
Kurwa.

Kolejny Senator (prowokacyjnie)
Kurwa!

Szlachcic (wyzywająco)
Ale chuj.

Senior (konstatująco)
Zajebiście!

Minister (groźnie)
Zamilcz!

Komendant (z zażenowaniem)
Milczy

Kultura (z obitym pyskiem)
Schodzi ze sceny

K U R T Y N A

Autor: Henryk Leszczyński

października 28

Czy wiesz, że prawie połowa senatorów przeklina w miejscach publicznych?

Z notatnika Seneszala

Jak powiedział pewien językoznawca, którego nazwiska niestety nie pomnę, przekleństwa są po to, aby ich używać. Gdyby swego zastosowania nie znalazły, oczywistym jest, że nie byłoby ani problemu, ani tego tekstu. Rzecz jednak w tym, aby wiedzieć, kiedy i gdzie ich używać. Obserwując ostatnie dyskusje w różnych sarmackich miejscach wymiany informacji, człowiek myślący, wykazujący się pewną wrażliwością językową czuje się nieswojo. Prawdą jest, że język jest żywy i potoczne (by nie powiedzieć – wulgarne) wyrażenia wchodzą do powszechnego użycia tracąc na ogół swe pejoratywne nacechowanie. Tak było z dupą. Tak będzie z kurwą. Ale na Boga! Nie wyprzedzajmy nieuniknionego!

Celność riposty i giętkość języka markiza Chojnackiego znane są wielu mieszkańcom Sarmacji. Jednak żywiołowa – że pozwolę sobie użyć wyrafinowanego dość eufemizmu – reakcja markiza na oświadczenie Bartłomieja Staniszczaka dotyczące jego przyszłości w Księstwie okazuje się znamienną. Niby wszystko jest w porządku, nikogo to nie oburzyło. Jednak na wieść, że ew. sankcje nie mogą spaść na markiza z racji przysługującego mu immunitetu, niektórym zapaliła się czerwona lampka. Na szczęście. Bo do jakiegoż poziomu zniżamy się, gdy senator zasłania swe karygodne zachowanie uprawnieniem z założenia mającym ułatwić mu skuteczne sprawowanie mandatu? Do poziomu prowadzących po pijanemu polskich posłów? Zaiste, godne to wzorce.

Na sprawę tę spojrzeć też należy przez pewien pryzmat. Pryzmat miejsca, w którym do tego pożałowania godnego incydentu (ale czy w kontekście dalszego biegu wydarzeń można tu jeszcze mówić o incydencie?) doszło. Miejsca publicznego. I to właśnie napawa mnie lekkim przerażeniem. A niesmakiem już na pewno. Że rubasznie, śmiesznie, dowcipnie, figlarne, ekspresyjne?

Na placu w centrum Grodziska tłum. Zwykli mieszkańcy. Dzieci. Postronni obserwatorzy, również z zagranicy. Szlachta, arystokracja. Ministrowie. Jest też Książę. Tymczasem rozlega się donośne, śmiejące się, radosne, ale jednak – kurwa! I krzyczy to nie pijak, nie menel, nie żul, nie byle robol. Markiz Księstwa Sarmacji. Senator. Człowiek ceniony, także przeze mnie. Nadal wszystko gra?

Jednak ta sprawa to tylko odprysk, bowiem główny nurt gangreny toczącej szlacheckie ciało znajduje się gdzie indziej. Wszystko zaczęło się od ‘dupy’. I tu niestety nie zgodzę się z Jego Książęcą Wysokością Piotrem Mikołajem, który publicznie oczyszczał Gwardię Narodową z przypisywanych jej grzechów. Prawo gwardziści respektować muszą, tego podważać nie śmiem. Jednak w pewnych granicach. Przepisy pozostawiają pewien margines, w którym poruszać się może stróż prawa. Jego interpretacja pozwala naprawdę skutecznie działać. Tego Poważany Bratumił Nowak nie uczynił. Złapał się prawa kurczowo i wszelkie ‘dupy’ wyłapywał. To był kamyczek. Od tego się zaczęło.

W czym tkwił błąd? Gdy buduje się wał przeciwpowodziowy, każdy myślący planista pozostawi między groblą a rzeką wolną przestrzeń – teren zalewowy – aby rzeka nie angażowała za każdym razem całej konstrukcji wału, aby mogła się ‘wyszumieć’ nie tylko kosztem jego konstrukcji, aby nie spiętrzała się przy minimalnym wzroście poziomu wody. Kiedy wał zbuduje się zaraz przy brzegu, nawet minimalne przybranie może prowadzić do przerwania wału. Katastrofy.

Poważany Bratumił Nowak wał postawił niemal w nurcie. Do pewnego czasu dzielnie nadbudowywał go workami z piaskiem, pracowicie osuszał teren za groblą. Ale przebrała się miarka i rzeka wezbrała. Nie miała gdzie się wyszumieć, całym impetem uderzyła w gwardyjski wał, przerywając go. I było po zabawie.

Nie winię GNKS za wszystkie grzechy tego mikroświata. Za upadek moralności. Brak kultury. Głód w Al Rajnie. Ale ten błąd Komendant Nowak popełnił. Za mocno zacisnął pętlę na społecznej szyi. I ludzie ugryźli, dotkliwie. Są jeszcze inne aspekty wieszczonego przez wielu upadku moralności sarmackiej. Starsze, donioślejsze. Jednak dopiero ta sytuacja wywołała burzę i konsternację w wielu kręgach.

Jednak czy wszyscy chcą normalizacji? Wątpię. Brakuje konstruktywnych apeli, które przechodzą niezauważone. Zamiast złożyć formalny wniosek o zmianę prawa, zamiast apelować do Komendanta o zmianę sposobu działania, ale w sposób rzeczowy, nawiązując twórczy dialog, polemikę. Tak się przesuwa granice norm, nie kurwiąc na lewo i prawo w ramach rzekomych prowokacji. Dzicz podchwyciła i w pewnym momencie wszyscy poczęli prowokować. Do czego, do upadku obyczaju? Do zwątpienia w noblesse oblige? Do przyznania racji Michałowi Miotke, który mówił o zeszmaceniu dzisiejszej szlachty?

Nie naprawimy moralności od zaraz. A zwłaszcza za pomocą indoktrynacji językowej, cenzury i obyczajowego ucisku. Nie można za każdym razem ciągnąć obywatela za język, bo zaraz inni go wyciągną, na przekór. Raczej sprawmy, by nikt go nie pokazywał, by się wstydził. Wypracujmy hamulce, wzorce zachowań, od których – nie wiedzieć czemu – odeszliśmy pewien czas temu. Należy bodźcowa tkankę społeczną, by wróciła na dotychczasowe tory kultury wypowiedzi.

Prawem i obowiązkiem sarmackiego nobila jest posługiwanie się noszonym tytułem, czego dowiódł wyrok Trybunału Honorowego z 2005 r., pozbawiający szlachcica tytułu barona za dezawuowanie jego wartości i nieposługiwanie się nim w życiu publicznym.
Z Izby Zasłużonych Sarmatów

Jak? Skoro społeczeństwo nie wykazuje już szczątków samokontroli i sumienia, są instytucje do tego powołane. Może należałoby przywrócić moderację? Odcięty od LDKS delikwent nie mógłby krytykować bezczelnie decyzji władz, nie mógłby wywołać burzy, z jaką ostatnio mieliśmy do czynienia. Są także metody mniej ekstremalne. Cytowany powyżej wyjątek z Izby Zasłużonych Sarmatów wskazuje, jak ostrymi były niegdyś normy obyczajowe. W sobotę złożyłem do Trybunału Honorowego wnioski o ukaranie szlachciców i arystokratów. Wszystkich bez wyjątku, którzy ostatnimi czasy użyli na LDKS wyrazu wulgarnego. Nie dupy, nie kupy. Bo to już wulgaryzmy nie są. Abstrahując od tego, że raczej nie przystoi szlachcicowi z dupą na ustach paradować. Tymczasem okazałem się purytanem, nie mającym toalety w domu, tylko chodzącym za potrzebą do Trybunału. Tak, za potrzebą. Potrzebą odnowy naszej kultury wypowiedzi.

Autor: Henryk Leszczyński

października 21

Zakończone przedwczoraj wybory do Izby Poselskiej XXII kadencji w cuglach wygrał KW ‘Odrodzenie’, którego poparła aż połowa wyborców. To wielki sukces byłych działaczy rozwiązanej już Sarmackiej Partii Demokratycznej, którzy rozpoczęli już proces formowania rządu pod przewodnictwem Jaśnie Oświeconego diuka Michała Łaskiego. – W przeciągu tygodnia powinniśmy przedstawić dokładny plan działania rządu. I jak zwykle będzie mało paplania, więcej konkretów – powiedział nam były kanclerz.

Kandydaci KW ‘Odrodzenie’ zdystansowali Unię Konserwatywno-Liberalną oraz startującego samodzielnie Timiosa hrabiego Kiechajasa (po 10% głosów) oraz komitety Obywatelskiej Partii Demokratycznej i Socjaldemokracji Księstwa Sarmacji (po 7%). W rezultacie mandaty poselskie uzyskali Michał diuk Łaski, Michael v-hr. von Lichtenstein, Jakub hr. Bakonyi (KW ‘Odrodzenie’), Timios hr. Kiechajas (niezależny), Andrzej bar. Dzikowski (UKL) oraz – co powszechnie uznawane jest za wielkie zaskoczenie – Yaraeh bnt Euskadi z SdKS. Warto podkreślić, iż niedawno baronet Euskadi oświadczył, iż „rzuca swoim tytułem o podłogę” i odchodzi z Sarmacji. W związku z tą wypowiedzią toczy się już przeciwko niemu postępowanie w Trybunale Honorowym.

Do najbardziej zawiedzionych wynikami należy Bartosz v-hr. von Thorn-Mackiewicz, który jeszcze podczas ogłaszania niepomyślnych wyników złożył przysięgę senatorską. Rozżalony był także lider Obywatelskiej Partii Demokratycznej, Piotr bar. Von Thorn-Cetnarovich, którego partia zdobyła tyle samo głosów, co Socjaldemokracja KS baroneta Euskadiego, jednak na skutek większego rozrzutu głosów na poszczególnych kandydatów, nikt z OPD do IP nie wszedł. Tymczasem działacze ‘Odrodzenia’ zaczęli już formować nowy gabinet, choć nie wiadomo, z kim stworzą koalicję parlamentarną. Diuk Łaski zapowiadał regularne informowanie opinii publicznej o postępach w negocjacjach. Niestety, do dziś żadnych konkretów nie ujawnił ani Sarmatom, ani naszemu dziennikarzowi. – Jeśli uda nam się stworzyć rząd, to wiele osób będzie zaskoczonych jego formą oraz działaniem. I pierwszą rzeczą, którą się zajmiemy to przywrócenie rankingu Prowincji. Oraz zajmiemy się promocją Sarmacji – tyle powiedział nam diuk Łaski.

Przygniatająca przewaga kandydatów „Odrodzenia” nie dziwi – są to sprawdzeni, doświadczeni w politycznym boju działacze. – Nie dziwi mnie ogromne poparcie byłych członków byłej Sarmackiej Partii Demokratycznej. Podczas wielu miesięcy rządów zdobyli oni sobie zasłużoną popularność. SPD jednakże wyczerpała swój program i nie potrafię powiedzieć, co Ci panowie będą prezentować w obecnej kadencji – powiedział nam po ogłoszeniu wyników Jaśnie Oświecony diuk Krzysztof Konias, wieloletni poseł z ramienia SPD.

- Tych wyborów nie można rozpatrywać w kontekście partyjnym – komentuje Jego Książęca Wysokość Piotr Mikołaj, obecny marszałek Izby Senatorskiej. – Partii, de facto, nie ma. Sądzę, że wygrana KW “Odrodzenie” była zatem przede wszystkim zasłużoną nagrodą za doskonałe rządy Jaśnie Oświeconego Michała diuka Łaskiego. Kryzys życia politycznego, oczywiście, mamy. Świadczą o nim zarówno tragiczna frekwencja, jak i tragiczne zainteresowanie udziałem w wyborach po stronie kandydatów. Wydaje mi się jednak, że najgorszy okres mamy już za sobą, i że najbliższe miesiące przyniosą powstanie nowych — ponieważ SPD-bis nie powstanie — formacji.

Po rozwiązaniu SPD na scenie politycznej powstała próżnia. Czemu nikt nie zajął miejsca po demokratach? – Nikt nawet się nie starał – mówi diuk Konias. – Jedyna realna konkurencja dla SPD, jaką był Ludowy Ruch Monarchistyczny Kosynier została rozwiązana przed wyborami. Obywatele chcący działać w polityce muszą chyba najpierw oswoić się z nową sytuacją w państwie, z jaką mamy do czynienia po intronizacji JKM Daniela Łukasza. A potem może uda sie im wytyczyć nowe, wyraziste cele, które staną się podstawą programową przyszłych partii. Muszę powiedzieć, że scena polityczna jest w dość dziwnym i – mam nadzieję – przejściowym stanie. Widać było tylko szczątkowe elementy kampanii wyborczej. Program poszczególnych komitetów nie był prezentowany. Ja osobiście oddając swój głos opierałem się na wcześniejszych doświadczeniach z poszczególnymi politykami. Przy czym nie wszyscy mieli wyrobioną tak wyrazistą markę jak Unia Konserwatywno-Liberalna, więc o wielu komitetach do tej pory nie umiem powiedzieć nic.

Brak merytorycznej kampanii wyborczej, żeby nie powiedzieć – brak kampanii w ogóle, nikłe zainteresowanie ze strony mediów, obywateli i w końcu samych zainteresowanych – kandydatów, znakomicie ułatwiły zadanie przedstawicielom ‘Odrodzenia’. Czy jednak kiedykolwiek będziemy jeszcze mogli zobaczyć prawdziwą walkę o głosy, porywającą, merytoryczną kampanię wyborczą? – Z całą pewnością – uspokaja Książę Senior. – Jaskółką przemiany będzie, gdy poseł, chcąc zapytać ministra o daną sprawę, zamiast zwrócić się do kolegi „na priv” — złoży zapytanie poselskie. Jako senator będę chciał zainicjować tego rodzaju wzorce. Reszta przyjdzie sama.

Mamy więc ‘Odrodzenie’ SPD. I proszę mi nie zarzucać, że nękam politycznego trupa, bo to nie jest trup, tylko podłączony do respiratora staruszek po operacji plastycznej twarzy i zmianie dowodu osobistego. Wszystko dlatego, że zamiast z ochotą rzucić się na miejsce zwolnione przez SPD, wszystkie siły polityczne w naszym ukochanym kraju chyba postanowiły zastrajkować. Nie wiem tylko, przeciwko czemu. SPD rzuciła rękawicę i zeszła ze sceny. Nikt nie podszedł, żeby ją podnieść, jakby się bał pojedynku. A nie było już z kim się pojedynkować. Rękawica leżała i leżała, pokryła się kurzem, no to co mieli byli właściciele zrobić? Wrócili i zabrali. Ale drugiej takiej okazji panowie politycy już nie będzie.

Henryk Leszczyński

Autor: Henryk Leszczyński

października 17

We wtorek po niemal półtora roku sprawowania swej funkcji, do dymisji podał się Marszałek Izby Senatorskiej, diuk Michał Łaski. Decyzja ta podyktowana była chęcią skupienia się na działalności rządu sarmackiego. Jego następcą został mianowany Jego Książęca Wysokość Piotr Mikołaj. Czytaj dalej »

Autor: Henryk Leszczyński

października 17

Kraj w skrócie

To już (naprawdę) koniec SPD…
Diuk Krzysztof Konias, weteran ław poselskich ogłosił wczoraj fakt rozwiązania koła poselskiego Sarmackiej Partii Demokratycznej, ostatniej istniejącej jeszcze struktury tej obrosłej legendą organizacji. Diuk Konias stwierdził, że SPD spełniła niemal wszystkie swoje obietnice wyborcze. Ubolewał jednocześnie nad nieudaną próbą wprowadzenia wyborów bezpośrednich na kanclerza (w referendum, mimo ostrego sprzeciwu wielu mediów, obywatele poparli tę ideę). W tych wyborach JO Krzysztof Konias nie startuje. Poparł natomiast kandydata Unii Konserwatywno-Liberalnej, Andrzeja bar. Dzikowskiego. Czytaj dalej »

Autor: Henryk Leszczyński